Pokazywanie postów oznaczonych etykietą noc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą noc. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 stycznia 2017

Najmniej

Nie na miejscu co najmniej
Byłoby mówić Ci, co masz robić.
Nie rozkażę Ci żyć moim sposobem,
Po prostu żyj, bo to największy dar.

Mogę najwyżej ładnie poprosić.
Tylko nie obiecuj mi nic,
Nie chcę, żebyś przeze mnie
Musiał cokolwiek łamać.

Nie przejmuj się niczym.
Niech Twe oczy będą jak lód.
Powiesz mi może, czy
Granatowieją, gdy się złościsz?

Traktuj mnie jak starego psa
Albo bądź mi pasterskim do końca
Naszych górskich dni
I jeden dzień dłużej,

Albo dopóki błyszczą
Gwiazdy w Bieszczadach,
Dopóki piekło płonie, a
Poezja jest mi przychylna.

Niech wszystkie pola mokną,
Toną we wspomnieniach,
Których jeszcze nie mamy.
Dałabym wszystko,

By stały się przeszłe.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Drinku

Budzę się wibrując szczęściem
I nawet nie przeszkadza mi
Że byłeś tu wieczorem
I w nocy przez sześć godzin

A teraz Cię nie ma

Najedzona tęsknota śpi cicho
W kącie nie mojego pokoju
Obok nie mojego łóżka
I Ty też nie jesteś mój

Dawno o tym nie pamiętam

Zniknąłeś gdzieś daleko
Między barem a tatuażem
I już wiem że tylko
Moje kubki smakowe

Miały z Tobą randkę

niedziela, 20 marca 2016

Krótki wiersz o bezsenności

To miał być krótki wiersz o bezsenności
Niestety z braku odpowiedniego wypoczynku
Nie potrafię znaleźć prawdziwych słów
I nie sądzę że uda mi się to jutro

Nie sądzę że uda mi się to kiedykolwiek
Skoro wszystkie sentencje się rozmazują
Więc milczę głośno szepcząc
Pomiędzy długimi wersami

Krótkich wersów
Czekając w kolejce po chleb
Po życie po niewiadomoco
Co podać nie ma zabrakło

Nocami jest trochę jak w domu
Czas jakby nie mija a
To że księżyc ześlizguje się
Po szybie nie ma znaczenia

niedziela, 21 lutego 2016

Malwa

Mimowolnie wyobrażam sobie rzeczy
Które robisz nocą z moim małym
Niewinnym kwiatuszkiem
Rób je ze świadomością
Że ktoś chciałby jak Ty
Mieć prawo ją kochać

Szkoda że to nie dla Ciebie
Była jak kot z podwórka
Uznany za swojego choć
Tylko się tu przechadzał
Aż pewnego dnia zniknął
Szkoda że nie u mnie w objęciach

Nie mam pojęcia czy powinnaś wiedzieć
Ale spokojnie to nic osobistego
Przecież tu nie chodzi o Ciebie czy o mnie
Ale tylko i wyłącznie o nią
I Twoją uprzywilejowaną pozycję
W jej chudych ramionach

Mam nadzieję że traktujesz ją
Dokładnie tak jak na to zasłużyła

sobota, 28 listopada 2015

Kolejna

Ludzie przychodzą z rana
Zadają dziwne odpowiedzi
To ostatni dzień dzieciństwa
Zapominam że już mogę

Kufel piwa odrętwia mi dłonie
Jego zawartość odrętwia mi serce
Nie chcę już na Ciebie patrzeć
Choć wiem że i tak będę

Kto by nie skorzystał z okazji
Mieć choć trochę z tego
Co nie każdemu jest dane
A mi to już na pewno

Nocna wyprawa na papierosa
Zimne powietrze nieco orzeźwia
Niczym Tetmajer uciekam w dekadentyzm
Tworząc nasze sztuczne erotyczne raje

Jesteś tu jakby mój
Mamy przecież tak dobry przykład
Spójrz to moglibyśmy być my
No ale ale po co

niedziela, 25 października 2015

Prezent

Byłeś całkiem niezłym prezentem
Nie kłam że nie było Ci dobrze
Człowiek po alkoholu mówi co myśli
Wiesz że się nie oszukamy

A mówili że czysta nie plami
Munduru nigdy nie nosiłeś
Honoru już dawno nie masz
Nie żeby mi coś takiego zostało

Znowu nie mogłam spać
Zostałam sama z tym wszystkim
Niczym kolejne walizki doświadczeń
Ciążące na zmęczonych powiekach

Jak ja spojrzę im teraz w oczy
Skoro wciąż
Wciąż
Widzę Ciebie

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Wieczory

czasem jestem jak
lewe ucho Van Gogha
zostawione gdzieś u dziwki
zawinięte w gazetę

tęsknię za ludźmi
których nie lubię
bo nagle się udało
i nie ma nikogo

spędzam na balkonie
leniwe wieczory
z kubkiem zielonej herbaty
obserwuję

myślę że wiesz
co mam na myśli
nie zrozum mnie źle
jest zbyt wiele do roboty

niedziela, 24 maja 2015

Kasocialny

Znowu trzydzieści siedem minut po północy
Dopiero zaczynam dzień
We tle piosenka dla dzieci
Za chwilę kolejna kartka



Gdzieś po drugiej stronie świata
W zupełnie innym czasie i przestrzeni
Dzieją się prawdziwe rzeczy
Ludzie są bardziej


Tutaj tak jasne zaciemnienie
Prowizorycznie upodabniam się
Do tych lepszych
Udając czuję się człowiekiem 


Tylko gdzie w tym eksperymencie społecznym
Jestem ja ta najgłębsza
Która jest od początku
Czysta od warstw osadowych

sobota, 2 maja 2015

Czerwiec zmartwychwstały

Jego dłonie były chłodną ulgą 

w rozgrzanym klubie muzyka dudniła głośno dym zasnuwał wzrok

pustka pustka pustka pustka nie dawała się wypełnić alkoholem

chciałam być w Nim wiecznie tak cudownie cicho przez sekundę

ten las wiatr wśród drzew czoło przy mchu 

ta łąka falujące zboże słońce i słodycz 

skóra gorąca choć wiatr zimny niczym bruk 

niekończąca się puszka piwa oparta o ramię i cegły 

ciemność bo po co komu dni 

i Ogień

niedziela, 12 kwietnia 2015

Ściernisko

Od kiedy niebo jest zielone
Brak na nim chmur
Brak księżyca
Brak słońca?

Jest naprawdę pusto
Bo czymże jest samotne powietrze
W którym nie ma już smoków
Tylko umarłe atomy

Gdzieś pomiędzy pomiędzy tlenem i azotem
W szczelinie między kartami książki
Pod kubkiem herbaty
Obok łóżka

Materializuje się coś
Jeszcze nie mam pojęcia co to
Ale instynktownie wyczuwam
Powoli mnie to zabija

Czy można zapłakać się na śmierć?

niedziela, 5 kwietnia 2015

retardacja

powoli ulatują bąbelki
dymi pognieciony niedopałek
chmury leniwie wędrują po niebie
nawet dyfuzja zachodzi jakoś słabiej

krew płynie przez ciało mimo że serce jakoś nie chce
nie jestem nawet pewna czy nadal tam jest
ta klatka chyba była nieszczelna bo
gdzieś jakoś uciekło

jeśli było jakieś natchnienie wena
wypłynęło przez nieszczelne okna
a może to była probówka
w której sztucznie trzymałam inspiracje

świat wokół jest taki papierowy
głupio dąży do kompletnej apokalipsy
ohydnie zasadza się wszystko co ważne
jakby chciał odebrać mi co kocham

ktoś kiedyś okłamał mnie że będzie dobrze
wcale tak nie jest jest po prostu normalnie
czy przestało mi to wystarczać
czy powoli jest coraz gorzej

a może po prostu pragnę za dużo
taka już sucza pazerna natura
przecież jest do perfidii cudownie
póki ciemno i nieprzytomnie

niedziela, 22 marca 2015

Taka sytuacja liryczna

prekognicja mówi będzie dobrze lecz choć trudno w to uwierzyć nie przejmuję się niczem 
bo jest dobrze tu i teraz a ja jestem tylko tu i teraz i nigdzie indziej więc po co myśleć po 
co oddychać już nie pamiętam jak to się robi czy to się robi ustami co się robi ustami co 
zębami czy oddychać przez palce pożerać wzrokiem tak jak Twój zapach czuję włosami 
złapałam go on tam został powoli znika nasycenie i znikają podbiegnięcia krwawe tak to 
się nazywa choć nie wiem jak się robi prawie jak środki stylistyczne we wstrząśniętych 
wersach matko jak to się stało że wiesz dokładnie kiedy i jak wiesz lepiej ode mnie wiesz 
zanim ja wiem chociaż ja w sumie nie wiem ta pani nie wie czego by pani chciała po prostu 
jest głodna nakarm ją nakarm mnie wypełnij zabierz do raju oszaleń już nie chcę być 
poprawna już nie chcę być normalna ta pani chce być spętana opętana będzie mówić 
odgryzionymi przepraszam językami bo je t'aime tak do Ciebie mówię myliu i mam tylko 
nadzieję że some day consummatum est tak to mniej więcej widzę tak na to patrzę

wtorek, 17 marca 2015

Pani na R

Dobry wieczór
Czternaście minut po północy
Etiuda rewolucyjna
Pogniecione piżamy
I podrapane karki

Potem tylko ciemność
Dobranoc
Rano
Widzimy się
szósta trzydzieści na śniadaniu


Albo dziewiąta
Na bieganiu
Wpół do jedenastej
Ty kawa
Ja herbata

Regularny tryb życia
Druga
Wychodzimy
Trzy kroki do restauracji
Zarezerwowany stały stolik

Po zachodzie
Zawsze trzy
Mohito
I zero siedem
Na dwoje

I tak od
Dwudziestu ośmiu
Dni a może lat
Jeśli to ma być życie
To poproszę tylko Ciebie

niedziela, 22 lutego 2015

Cygaretka

      Krótki papieros
    Krótka chwila
  Czuję się cicho wstrząśnięta
Jak wers w wierszu

 Czy to prawda
Czy to gra
 Czy to asperger
Czy rozpłyniesz się w powietrzu?

  Nie myślę
o tym co będzie
  Nie żałuję
niczego
  Robię zdjęcia
by być pewną że istniejesz

Zamknijmy oczy
Rozwiejmy się
Nie wiem który to świat
I nie obchodzi mnie

niedziela, 15 lutego 2015

*** (Bal)

Bal
Trzynasty
Było ciemno
A ciemność
To taka maska na twarz
Żebyś nie widział jak patrzę

Spijam zachłannie
Czekoladę
Pieczenie w gardle
Zapijam ciepłą wódką
Jedyne na co mam nadzieję
To brak kaca

Rano
Spłakuję resztki makijażu
Głodna
Zjadam własne krwiste usta
Dawno zdjęłam gorset
Ale wciąż nie mogę oddychać

czwartek, 21 sierpnia 2014

*** (tej nocy...)

tej nocy moje ręce tylko moje
zabieram całą kołdrę dla siebie
nadal jest cudownie zimno
nie przytulam się do siebie
nie mam żadnych rudych problemów
i nikt nie pyta o łzy
tak te które moczą poduszkę
nie koszulkę całe szczęście
broń Boże skórę
za oknem topią się wspomnienia
w gorączce właśnie teraz
szary biały nawet żółty śnieg
patrzy na mnie pełnia zza okna
żadne czarne brązowe niebieskie zielone
oczy w okularach
z których wylewa się kolor
po raz kolejny tak daleko jak słońce
w końcu po słonych kałużach nut
ciemną materią wstaje dzień
budzę się bez złudzeń
lecz jest mnie jakby mniej