Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poranek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poranek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 listopada 2015

Malinecznik

Malinowy cydr
Przecieka mi przez palce
Poranione kawałkami szkła
Zupełnie
Jak moje serce

Pachniesz
Pogniecionymi papierosami
Spalonymi o świcie
Na szybko
Bo już jedzie nasz tramwaj

Możemy
W końcu stąd uciec
I najlepiej
Zostać tam
Daleko od wszystkiego

Czemu
Mamy tu zostać
Jeśli
Nasze miejsca są zajęte
Albo spalone

sobota, 5 września 2015

Herbaciane śniadanie

Rankiem herbata stygnie jakoś wolniej
Parzę sobie usta i gardło
Odmrażam palce oczywiście na balkonie
Będę to czuć aż do wieczora

Nie znam nikogo kto tak jak ja
Byłby w stanie wstać godzinę wcześniej
Tylko po to by skulić się w fotelu
I obserwować niebo

I choć wzięłam największy kubek
Czas i herbata znikają zbyt szybko
Nigdy nie potrafię zdążyć
Wryć sobie krajobrazu w pamięć

Zastanawiam się czasem
Jak wyglądają Twoje śniadaniowe myśli
Czy jest u Ciebie zimniej
Jaką masz tam herbatę

Staram się spojrzeć na to ze złej strony
Ale jesteś zbyt niewinny
A ja
Umiem jedynie kochać

niedziela, 26 kwietnia 2015

po ranach

W niedzielę rano każdy głos
Brzmi jakoś inaczej
Pościel jest mokra od potu
I chyba czegoś jeszcze

Ostatnio pognieciona chusteczka
Jest trochę za daleko
Trochę boli tyłek
I nie ma czym oddychać

Słońce zabija dziś jak zawsze
Coś zostało zgubione
Pod śmierdzącą szmatą
Upodlenia

Skoro nie może być gorzej
To czemu mi odmawiasz
Pozwól mi się łudzić
Że mogę polepszyć świat

Przecież ktoś w końcu musi
Powiedzieć że będzie łatwo
Że jest coś poza trwogą
I nie roztopimy się w nikim

Krzyczę przez nieśmiałe wersy
Żebyś nie słyszał bo
Po co chcieć czegoś więcej
To tylko kilka słów

wtorek, 17 marca 2015

Pani na R

Dobry wieczór
Czternaście minut po północy
Etiuda rewolucyjna
Pogniecione piżamy
I podrapane karki

Potem tylko ciemność
Dobranoc
Rano
Widzimy się
szósta trzydzieści na śniadaniu


Albo dziewiąta
Na bieganiu
Wpół do jedenastej
Ty kawa
Ja herbata

Regularny tryb życia
Druga
Wychodzimy
Trzy kroki do restauracji
Zarezerwowany stały stolik

Po zachodzie
Zawsze trzy
Mohito
I zero siedem
Na dwoje

I tak od
Dwudziestu ośmiu
Dni a może lat
Jeśli to ma być życie
To poproszę tylko Ciebie

sobota, 14 marca 2015

Księżyc jako bełkot humanistyczny

Gdy wyszłam z domu już na mnie czekał 
Jeden bo świat nie zmienia się w noc

Pies
uwiązany łańcuchem u płotu przy sklepie jego pani wygrzebuje drobne na cydr 
też się w niego wpatrywał 
Miał srebrne odbicie w poczciwych oczach 


Tym rankiem 
powietrze pachniało zwierzętami 
Potem 
naleśnikami z bananami i Nutellą


Chmury były odciskami na niebie 
Zielonym i czerwonym 
Kostki lodu w firankach obcych okien 
Nie potknij się, nie potknij się 


Oboje wiemy że wiesz 
I nie trzeba odsuwać grzywki bo po co patrzeć 
"powoli zaginając delikatny materiał" 

Smoku

sobota, 7 lutego 2015

Poranek

Świta
Po raz kolejny
Oglądam wschód z pustego domu

Otwieram okno
Siadam na parapecie
Ostatnie chwile zimna

Papieros
Kawa
Coraz częściej aspiryna

Potem świat rusza
Coraz cieplej i głośniej
Dlaczego

Ubieram sukienkę i twarz
Dzień dobry wszystko w porządku
Jestem blada bo się nie opalam

Te zadrapania to kot mój niesforny
Schudłam od biegania na uczelnię
Ciemnych worów nie zobaczą

Nikt nie patrzy mi w oczy