Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samotność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą samotność. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 czerwca 2017

***

ona
nic nie mówi
ona tylko milczy

a jej milczenie
jest pułapką
postawiony przed ścianą
białych znaków
nie mogę tak samo

a jej milczenie
wyrywa ze mnie treści
odcina słowa
zabiera dźwięki
wymiotuję informacjami

a jej milczenie
bierze mnie pustego
w ramiona
przytula
koi

niedziela, 20 marca 2016

Krótki wiersz o bezsenności

To miał być krótki wiersz o bezsenności
Niestety z braku odpowiedniego wypoczynku
Nie potrafię znaleźć prawdziwych słów
I nie sądzę że uda mi się to jutro

Nie sądzę że uda mi się to kiedykolwiek
Skoro wszystkie sentencje się rozmazują
Więc milczę głośno szepcząc
Pomiędzy długimi wersami

Krótkich wersów
Czekając w kolejce po chleb
Po życie po niewiadomoco
Co podać nie ma zabrakło

Nocami jest trochę jak w domu
Czas jakby nie mija a
To że księżyc ześlizguje się
Po szybie nie ma znaczenia

niedziela, 31 stycznia 2016

Dureń

Od kilku tygodni
Nasze życia
Przestały się stykać

Od kilku dni
Nasze myśli
Przestały uciekać


Od kilku minut
Nasze zdjęcia
Przestają istnieć

I nie potrafię
Poratować się
Niczym innym

Jak tylko
Kiepskim
Krótkim
Wierszem

sobota, 16 stycznia 2016

I think I lost it

Chodź do mnie
I coś ze mną zrób
Bo nie potrafię tak dłużej
Wołać przez wiersze

W dodatku kiepskiej jakości

Chyba przeżywam kryzys twórczy
A to dziwne
Bo zwykle cierpienie
Potęguje wenę

Przecież tylko po to cierpię

Tylko po to wstaję rano
I czuję i kocham
I marzę i pragnę
Żeby płakać

Bo to takie cholernie literackie

Czemu taka jestem
O ile byłoby taniej
Nie być
Tylko należeć

Wyobraź mnie sobie jako porzuconą lalkę

I zabierz
Mnie sobie do domu
Obiecuję
Tym razem się postarać

sobota, 28 listopada 2015

Kolejna

Ludzie przychodzą z rana
Zadają dziwne odpowiedzi
To ostatni dzień dzieciństwa
Zapominam że już mogę

Kufel piwa odrętwia mi dłonie
Jego zawartość odrętwia mi serce
Nie chcę już na Ciebie patrzeć
Choć wiem że i tak będę

Kto by nie skorzystał z okazji
Mieć choć trochę z tego
Co nie każdemu jest dane
A mi to już na pewno

Nocna wyprawa na papierosa
Zimne powietrze nieco orzeźwia
Niczym Tetmajer uciekam w dekadentyzm
Tworząc nasze sztuczne erotyczne raje

Jesteś tu jakby mój
Mamy przecież tak dobry przykład
Spójrz to moglibyśmy być my
No ale ale po co

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

dżentelmen

Pusto
Zniknęłaś
Nie wiem gdzie jesteś
To moja wina

Płakałem
Krzyczałem
Że przecież mnie kochasz
Czy to nie wystarczy?

Wiedziałaś
Jaki jestem
Nikt nie mówił
Że nie będzie bolało

Pamiętasz?
Zgodziłaś się
A teraz wszystko
Poszło się pieprzyć jak Ty z tamtym blondynem

sobota, 7 marca 2015

Łzy

Jestem jak Słowacki
Wciąż mi smutno
Ale z samego smutku
Już dawno nie płaczę

Przychodzi wstyd
Wstyd dziwki
Zerżniętej w zaułku
Ale to dopiero rumieńce

Dalej idzie gorycz
Porażka żółć
Zaciskam pięści
I tylko przygryzam wargę

Kiedy jest już ból
Życia świata serca
Chowam twarz w noc
Uciekam do siebie

I wreszcie przychodzi miłość
Tak ta której nie ma
Kulę się jak mogę
Płaczę

wtorek, 3 marca 2015

Procent od Ciebie

poczucie winy jest koloru różowego
wina
tak bardzo mam na Ciebie ochotę

nadzieja jest przezroczysta
jak czysta
wiesz że będziesz żałować


sam jesteś nieklarowny
niczym kremowa whisky
mocny
i gryziesz w gardło

ja mam na imię Martini
smakuję tylko sobie
ale poświęć się proszę
wypij mnie ze mną

wtorek, 24 lutego 2015

Czy ja mogę zostać obrazem?

Czy ja mogę zostać obrazem?
Będę grzeczna, obiecuję
Oprawisz mnie w ładną ramkę, powiesisz przy oknie
Nie wymagam dużo uwagi

Przetrzyj szmatką jak się zakurzę
Uważaj by nikt mnie nie strącił że ściany
O konserwatora się nie martw
Jestem przecież świeża i olejna
Najwcześniej za sto lat

Widzisz?
Jestem tania
Nie jem, nie palę
Nie starzeję się
Nie gadam głupot
Nie zdradzę
Nie wbiję noża w plecy


Tylko mnie powieś
I trochę pokochaj

niedziela, 15 lutego 2015

*** (Bal)

Bal
Trzynasty
Było ciemno
A ciemność
To taka maska na twarz
Żebyś nie widział jak patrzę

Spijam zachłannie
Czekoladę
Pieczenie w gardle
Zapijam ciepłą wódką
Jedyne na co mam nadzieję
To brak kaca

Rano
Spłakuję resztki makijażu
Głodna
Zjadam własne krwiste usta
Dawno zdjęłam gorset
Ale wciąż nie mogę oddychać

sobota, 7 lutego 2015

Poranek

Świta
Po raz kolejny
Oglądam wschód z pustego domu

Otwieram okno
Siadam na parapecie
Ostatnie chwile zimna

Papieros
Kawa
Coraz częściej aspiryna

Potem świat rusza
Coraz cieplej i głośniej
Dlaczego

Ubieram sukienkę i twarz
Dzień dobry wszystko w porządku
Jestem blada bo się nie opalam

Te zadrapania to kot mój niesforny
Schudłam od biegania na uczelnię
Ciemnych worów nie zobaczą

Nikt nie patrzy mi w oczy

sobota, 24 stycznia 2015

Wizyta

Wchodź, zapraszam

Czuj się jak u siebie w domu

Będzie Ci tu dobrze



Nabłoć butami, nakap z parasola


Nie krępuj się

Rzuć kurtkę gdziekolwiek



Weź coś, użyj, odłóż nie na miejsce

Poprzestawiaj książki

Żaden problem

Poprawię



Zjedz trochę ciasta z lodówki, mam go dużo 

Smacznego

To moje ulubione

Nakrusz ile zapragniesz



Możesz nawet ułożyć się w moim łóżku i zasnąć

Przełóż poduszkę na zimną stronę

Chrap

Sen mam mocny a



Podłoga w sercu nie jest twarda

wtorek, 21 października 2014

Szukanie sensu w zimnej latte

Próbuję przypomnieć sobie coś żenującego.
Znajduję tylko Ciebie.
Na szczęście o tym nie wiesz.
Obraziłbyś się.
Wprawdzie wyglądasz wtedy jak małe dziecko, ale nie warto.
Nie udowadniaj, że potrafisz nienawidzić inaczej.

Szukam czegoś zabawnego, przypominam sobie Twoją pogardę.
Nie wiem sama - masochizm psychiczny
Czy raczej sens - kosmiczny, komiczny.
Rozbawiłoby Cię to.
Co lepsze, brakuje mi Twojego uśmiechu, niechby był sztuczny i zły.
Nie mów, co jeszcze złego zrobiłeś.
Wystarczy.

czwartek, 21 sierpnia 2014

*** (tej nocy...)

tej nocy moje ręce tylko moje
zabieram całą kołdrę dla siebie
nadal jest cudownie zimno
nie przytulam się do siebie
nie mam żadnych rudych problemów
i nikt nie pyta o łzy
tak te które moczą poduszkę
nie koszulkę całe szczęście
broń Boże skórę
za oknem topią się wspomnienia
w gorączce właśnie teraz
szary biały nawet żółty śnieg
patrzy na mnie pełnia zza okna
żadne czarne brązowe niebieskie zielone
oczy w okularach
z których wylewa się kolor
po raz kolejny tak daleko jak słońce
w końcu po słonych kałużach nut
ciemną materią wstaje dzień
budzę się bez złudzeń
lecz jest mnie jakby mniej

środa, 30 lipca 2014

Sjena palona

Dwie brązowe otchłanie

Czasem mi pozwala

Siebie w nich zatopić

A czasem w okularach

Wzrok ucieka szybko

Refleks tani w szkle

I wtedy mam wrażenie

Że trochę więcej wie

Niż sama powiedziałam

I niż okazać umie

Lecz spojrzenie moje zawsze

Gubi się wtedy w tłumie