Krótki papieros
Krótka chwila
Czuję się cicho wstrząśnięta
Jak wers w wierszu
Czy to prawda
Czy to gra
Czy to asperger
Czy rozpłyniesz się w powietrzu?
Nie myślę
o tym co będzie
Nie żałuję
niczego
Robię zdjęcia
by być pewną że istniejesz
Zamknijmy oczy
Rozwiejmy się
Nie wiem który to świat
I nie obchodzi mnie
niedziela, 22 lutego 2015
niedziela, 15 lutego 2015
*** (Bal)
Bal
Trzynasty
Było ciemno
A ciemność
To taka maska na twarz
Żebyś nie widział jak patrzę
Spijam zachłannie
Czekoladę
Pieczenie w gardle
Zapijam ciepłą wódką
Jedyne na co mam nadzieję
To brak kaca
Rano
Spłakuję resztki makijażu
Głodna
Zjadam własne krwiste usta
Dawno zdjęłam gorset
Ale wciąż nie mogę oddychać
Trzynasty
Było ciemno
A ciemność
To taka maska na twarz
Żebyś nie widział jak patrzę
Spijam zachłannie
Czekoladę
Pieczenie w gardle
Zapijam ciepłą wódką
Jedyne na co mam nadzieję
To brak kaca
Rano
Spłakuję resztki makijażu
Głodna
Zjadam własne krwiste usta
Dawno zdjęłam gorset
Ale wciąż nie mogę oddychać
sobota, 7 lutego 2015
Poranek
Świta
Po raz kolejny
Oglądam wschód z pustego domu
Otwieram okno
Siadam na parapecie
Ostatnie chwile zimna
Papieros
Kawa
Coraz częściej aspiryna
Potem świat rusza
Coraz cieplej i głośniej
Dlaczego
Ubieram sukienkę i twarz
Dzień dobry wszystko w porządku
Jestem blada bo się nie opalam
Te zadrapania to kot mój niesforny
Schudłam od biegania na uczelnię
Ciemnych worów nie zobaczą
Nikt nie patrzy mi w oczy
Po raz kolejny
Oglądam wschód z pustego domu
Otwieram okno
Siadam na parapecie
Ostatnie chwile zimna
Papieros
Kawa
Coraz częściej aspiryna
Potem świat rusza
Coraz cieplej i głośniej
Dlaczego
Ubieram sukienkę i twarz
Dzień dobry wszystko w porządku
Jestem blada bo się nie opalam
Te zadrapania to kot mój niesforny
Schudłam od biegania na uczelnię
Ciemnych worów nie zobaczą
Nikt nie patrzy mi w oczy
sobota, 24 stycznia 2015
Wizyta
Wchodź, zapraszam
Czuj się jak u siebie w domu
Będzie Ci tu dobrze
Nabłoć butami, nakap z parasola
Nie krępuj się
Rzuć kurtkę gdziekolwiek
Weź coś, użyj, odłóż nie na miejsce
Poprzestawiaj książki
Żaden problem
Poprawię
Zjedz trochę ciasta z lodówki, mam go dużo
Smacznego
To moje ulubione
Nakrusz ile zapragniesz
Możesz nawet ułożyć się w moim łóżku i zasnąć
Przełóż poduszkę na zimną stronę
Chrap
Sen mam mocny a
Podłoga w sercu nie jest twarda
Czuj się jak u siebie w domu
Będzie Ci tu dobrze
Nabłoć butami, nakap z parasola
Nie krępuj się
Rzuć kurtkę gdziekolwiek
Weź coś, użyj, odłóż nie na miejsce
Poprzestawiaj książki
Żaden problem
Poprawię
Zjedz trochę ciasta z lodówki, mam go dużo
Smacznego
To moje ulubione
Nakrusz ile zapragniesz
Możesz nawet ułożyć się w moim łóżku i zasnąć
Przełóż poduszkę na zimną stronę
Chrap
Sen mam mocny a
Podłoga w sercu nie jest twarda
wtorek, 18 listopada 2014
Żywiołak
Piach otacza me ciało, chrzęści w zębach, szoruje skórę. Wdziera się w mięśnie, wdziera się w ścięgna. Chwytam go garściami i czuję całą sobą. Widzę przezeń świat, czuję przezeń życie.
Wdycham zapach rozgrzanej powierzchni. Na języku mam jej posmak.
Wnikam pod grudy, staję się pyłem.
To ja. Jestem stała, jestem niezmienna. Jestem ziemią.
Jestem Żywiołak.
Krople płyną po mej skórze, wnikają we włosy. Znaczą mokre ślady po ciele, wpadają do oczu. Słyszę tylko szum deszczu, czuję jego zapach. Jestem każdą kroplą wędrującą po mnie. Padam razem z deszczem, płynę ze strumieniem, zastygam w kałużach.
Czuję to w żyłach, czuję sercem i duszą.
Moknę.
Rozpuszczam się w wodzie, mój umysł płynie. To ja. Jestem odżywcza, jestem orzeźwiająca. Jestem wodą.
Jestem Żywiołak.
Płomienie liżą mnie po skórze, wdzierają się pod nią. Palą nerwy, przenikają do głębi. W nozdrzach mam dym, w uszach trzask polan. Widzę jedynie iskry. Me ciało faluje wraz z płomykami, otaczają mnie, głaszczą, spalają. Czuję je wszędzie, pod skórą, w swoim wnętrzu, w swojej duszy.
Płonę.
Sypię się iskrami, roztwarzam w przestrzeni. To ja. Spalam się. Jestem gorąca, jestem niszczycielska. Jestem ogniem.
Jestem Żywiołak.
Wiatr czesze moje włosy i głaszcze mnie po głowie. Muska mą twarz, delikatnie jak piórko. Oczy mam zamknione, w uszach świst. Ruch wszędzie wokół mej skóry. Rozrzucam ręce i czuję, jak wietrzyk drażni opuszki palców, chwyta mnie za dłonie, otula. Czuję go na swoim ciele, czuję go w swoim umyśle. Oddycham głęboko.
Unoszę się nad ziemią. Wsiąkam w powietrze. Czuję jego istotę, rozwiewam się. To ja. Jestem wolna, jestem zmienna. Jestem powietrzem.
Jestem Żywiołak.
Wdycham zapach rozgrzanej powierzchni. Na języku mam jej posmak.
Wnikam pod grudy, staję się pyłem.
To ja. Jestem stała, jestem niezmienna. Jestem ziemią.
Jestem Żywiołak.
Krople płyną po mej skórze, wnikają we włosy. Znaczą mokre ślady po ciele, wpadają do oczu. Słyszę tylko szum deszczu, czuję jego zapach. Jestem każdą kroplą wędrującą po mnie. Padam razem z deszczem, płynę ze strumieniem, zastygam w kałużach.
Czuję to w żyłach, czuję sercem i duszą.
Moknę.
Rozpuszczam się w wodzie, mój umysł płynie. To ja. Jestem odżywcza, jestem orzeźwiająca. Jestem wodą.
Jestem Żywiołak.
Płomienie liżą mnie po skórze, wdzierają się pod nią. Palą nerwy, przenikają do głębi. W nozdrzach mam dym, w uszach trzask polan. Widzę jedynie iskry. Me ciało faluje wraz z płomykami, otaczają mnie, głaszczą, spalają. Czuję je wszędzie, pod skórą, w swoim wnętrzu, w swojej duszy.
Płonę.
Sypię się iskrami, roztwarzam w przestrzeni. To ja. Spalam się. Jestem gorąca, jestem niszczycielska. Jestem ogniem.
Jestem Żywiołak.
Wiatr czesze moje włosy i głaszcze mnie po głowie. Muska mą twarz, delikatnie jak piórko. Oczy mam zamknione, w uszach świst. Ruch wszędzie wokół mej skóry. Rozrzucam ręce i czuję, jak wietrzyk drażni opuszki palców, chwyta mnie za dłonie, otula. Czuję go na swoim ciele, czuję go w swoim umyśle. Oddycham głęboko.
Unoszę się nad ziemią. Wsiąkam w powietrze. Czuję jego istotę, rozwiewam się. To ja. Jestem wolna, jestem zmienna. Jestem powietrzem.
Jestem Żywiołak.
Subskrybuj:
Posty (Atom)