sobota, 14 stycznia 2017

Najmniej

Nie na miejscu co najmniej
Byłoby mówić Ci, co masz robić.
Nie rozkażę Ci żyć moim sposobem,
Po prostu żyj, bo to największy dar.

Mogę najwyżej ładnie poprosić.
Tylko nie obiecuj mi nic,
Nie chcę, żebyś przeze mnie
Musiał cokolwiek łamać.

Nie przejmuj się niczym.
Niech Twe oczy będą jak lód.
Powiesz mi może, czy
Granatowieją, gdy się złościsz?

Traktuj mnie jak starego psa
Albo bądź mi pasterskim do końca
Naszych górskich dni
I jeden dzień dłużej,

Albo dopóki błyszczą
Gwiazdy w Bieszczadach,
Dopóki piekło płonie, a
Poezja jest mi przychylna.

Niech wszystkie pola mokną,
Toną we wspomnieniach,
Których jeszcze nie mamy.
Dałabym wszystko,

By stały się przeszłe.

środa, 30 listopada 2016

Czemu to sobie robię

Zmotywowana jak diabli
Ale gorszego sortu
Próbując zmienić powłokę
Na mniej i bardziej przeźroczą

Z pędzlem w jednym ręku
I biletem gdzieś daleko w drugim
Zadaję sobie pytanie
Co robię ze swoim życiem

Dla kogo to wszystko
Czy mam przez to przejść
Raz jeszcze i po raz enty
Kiedy będzie po wszystkim

Między moim ciałem a cieniem
Wciąż tkwią okruchy wspomnień
A duszy nie da się
Tak po prostu wyprać

Nie wiem nic więc nie wątpię
Każda noc jest artystką
Jednego przeboju
Jak ja

czwartek, 3 listopada 2016

Więcej

Niech będzie, przyznaję:
Nie znam Cię prawie wcale,
Ale bardzo bym chciała.

Co więcej,

Słowa mnie zawodzą.
Reaguję jak gaz szlachetny.
Jestem odrobinę zagubiona.

Nie więcej

Się liczy w tej grze,
Niż dwa pionki na światownicy
Płynące wrakiem do domu.

I więcej

Mamy czasu na wybór.
Wlej nadzieję w me usta:
Możemy zrobić to razem.

sobota, 22 października 2016

Skała

Powoli spadała w niebo jego oczu
Brakło jej skrzydeł więc nie było odwrotu
Wprawdzie zawsze chciała być czyimś aniołem
Dopóki nie spotkała jednego na swojej drodze

A skrzydła i włosy miał czarne jak heban

Cierpiała dotąd całkowicie wystarczająco
Czas najwyższy był doczesność odmienić
W końcu ileż jeszcze można przegrywać
W dodatku z cudzymi demonami

A skóra jego gładka i ciepła jak karmel

Została bez jakiegokolwiek oparcia
Robiąc ten pierwszy krok w jego stronę
A jego wyciągnięta dłoń była jak skała
Na której chce zbudować swój Dom

piątek, 9 września 2016

górzyście

szum krwi w uszach 
przypomina gwar 
na szlaku ósma osiem

wybuchły cząsteczki

świat się chyba przewrócił
narysowałam chaos


serce zaczęło bić w gardle
coś uderzyło do głowy
i zagotowało płyn mózgowo-rdzeniowy

synapsy powiedziały sobie "żegnaj"

zepsuty zmysł równowagi
to wszystko co mi po Tobie pozostało