Nie na miejscu co najmniej
Byłoby mówić Ci, co masz robić.
Nie rozkażę Ci żyć moim sposobem,
Po prostu żyj, bo to największy dar.
Mogę najwyżej ładnie poprosić.
Tylko nie obiecuj mi nic,
Nie chcę, żebyś przeze mnie
Musiał cokolwiek łamać.
Nie przejmuj się niczym.
Niech Twe oczy będą jak lód.
Powiesz mi może, czy
Granatowieją, gdy się złościsz?
Traktuj mnie jak starego psa
Albo bądź mi pasterskim do końca
Naszych górskich dni
I jeden dzień dłużej,
Albo dopóki błyszczą
Gwiazdy w Bieszczadach,
Dopóki piekło płonie, a
Poezja jest mi przychylna.
Niech wszystkie pola mokną,
Toną we wspomnieniach,
Których jeszcze nie mamy.
Dałabym wszystko,
By stały się przeszłe.
sobota, 14 stycznia 2017
środa, 30 listopada 2016
Czemu to sobie robię
Zmotywowana jak diabli
Ale gorszego sortu
Próbując zmienić powłokę
Na mniej i bardziej przeźroczą
Z pędzlem w jednym ręku
I biletem gdzieś daleko w drugim
Zadaję sobie pytanie
Co robię ze swoim życiem
Dla kogo to wszystko
Czy mam przez to przejść
Raz jeszcze i po raz enty
Kiedy będzie po wszystkim
Między moim ciałem a cieniem
Wciąż tkwią okruchy wspomnień
A duszy nie da się
Tak po prostu wyprać
Nie wiem nic więc nie wątpię
Każda noc jest artystką
Jednego przeboju
Jak ja
Ale gorszego sortu
Próbując zmienić powłokę
Na mniej i bardziej przeźroczą
Z pędzlem w jednym ręku
I biletem gdzieś daleko w drugim
Zadaję sobie pytanie
Co robię ze swoim życiem
Dla kogo to wszystko
Czy mam przez to przejść
Raz jeszcze i po raz enty
Kiedy będzie po wszystkim
Między moim ciałem a cieniem
Wciąż tkwią okruchy wspomnień
A duszy nie da się
Tak po prostu wyprać
Nie wiem nic więc nie wątpię
Każda noc jest artystką
Jednego przeboju
Jak ja
czwartek, 3 listopada 2016
Więcej
Niech będzie, przyznaję:
Nie znam Cię prawie wcale,
Ale bardzo bym chciała.
Co więcej,
Słowa mnie zawodzą.
Reaguję jak gaz szlachetny.
Jestem odrobinę zagubiona.
Nie więcej
Się liczy w tej grze,
Niż dwa pionki na światownicy
Płynące wrakiem do domu.
I więcej
Mamy czasu na wybór.
Wlej nadzieję w me usta:
Możemy zrobić to razem.
Nie znam Cię prawie wcale,
Ale bardzo bym chciała.
Co więcej,
Słowa mnie zawodzą.
Reaguję jak gaz szlachetny.
Jestem odrobinę zagubiona.
Nie więcej
Się liczy w tej grze,
Niż dwa pionki na światownicy
Płynące wrakiem do domu.
I więcej
Mamy czasu na wybór.
Wlej nadzieję w me usta:
Możemy zrobić to razem.
sobota, 22 października 2016
Skała
Powoli spadała w niebo jego oczu
Brakło jej skrzydeł więc nie było odwrotu
Wprawdzie zawsze chciała być czyimś aniołem
Dopóki nie spotkała jednego na swojej drodze
A skrzydła i włosy miał czarne jak heban
Cierpiała dotąd całkowicie wystarczająco
Czas najwyższy był doczesność odmienić
W końcu ileż jeszcze można przegrywać
W dodatku z cudzymi demonami
A skóra jego gładka i ciepła jak karmel
Została bez jakiegokolwiek oparcia
Robiąc ten pierwszy krok w jego stronę
A jego wyciągnięta dłoń była jak skała
Na której chce zbudować swój Dom
Brakło jej skrzydeł więc nie było odwrotu
Wprawdzie zawsze chciała być czyimś aniołem
Dopóki nie spotkała jednego na swojej drodze
A skrzydła i włosy miał czarne jak heban
Cierpiała dotąd całkowicie wystarczająco
Czas najwyższy był doczesność odmienić
W końcu ileż jeszcze można przegrywać
W dodatku z cudzymi demonami
A skóra jego gładka i ciepła jak karmel
Została bez jakiegokolwiek oparcia
Robiąc ten pierwszy krok w jego stronę
A jego wyciągnięta dłoń była jak skała
Na której chce zbudować swój Dom
piątek, 9 września 2016
górzyście
szum krwi w uszach
przypomina gwar
na szlaku ósma osiem
wybuchły cząsteczki
świat się chyba przewrócił
narysowałam chaos
przypomina gwar
na szlaku ósma osiem
wybuchły cząsteczki
świat się chyba przewrócił
narysowałam chaos
serce zaczęło bić w gardle
coś uderzyło do głowy
i zagotowało płyn mózgowo-rdzeniowy
synapsy powiedziały sobie "żegnaj"
zepsuty zmysł równowagi
to wszystko co mi po Tobie pozostało
synapsy powiedziały sobie "żegnaj"
zepsuty zmysł równowagi
to wszystko co mi po Tobie pozostało
Subskrybuj:
Posty (Atom)