niedziela, 13 września 2015

Paryskie karmelki

Smak dzieciństwa na języku
Tym byłeś
Powoli zjadany
Przez nasze paranoje

Tkwisz we mnie
Nadal aż do teraz
Czasem z rozrzewnieniem
Cię sobie przypominam

Kłamałeś
Nigdy nie mówiłeś
Że zostaniesz ze mną zawsze

A ja tymczasem
Jestem tu z Twoim wspomnieniem
Nie mogąc go odkleić od podniebienia

sobota, 5 września 2015

Herbaciane śniadanie

Rankiem herbata stygnie jakoś wolniej
Parzę sobie usta i gardło
Odmrażam palce oczywiście na balkonie
Będę to czuć aż do wieczora

Nie znam nikogo kto tak jak ja
Byłby w stanie wstać godzinę wcześniej
Tylko po to by skulić się w fotelu
I obserwować niebo

I choć wzięłam największy kubek
Czas i herbata znikają zbyt szybko
Nigdy nie potrafię zdążyć
Wryć sobie krajobrazu w pamięć

Zastanawiam się czasem
Jak wyglądają Twoje śniadaniowe myśli
Czy jest u Ciebie zimniej
Jaką masz tam herbatę

Staram się spojrzeć na to ze złej strony
Ale jesteś zbyt niewinny
A ja
Umiem jedynie kochać

sobota, 29 sierpnia 2015

Van

Moja słodka, mała
Żółta brzoskwinka
Zdecydowanie
Dla mnie zbyt dobra.

Powoli Cię rozbieram
Z brudu wielkich miast.
Pod paznokciami
Zostają mi drapacze chmur.

Jeszcze tylko chwila,
Kilka pociągnięć pędzla.
Będziesz perfekcyjnie niedoskonały,
Cudownie ułomny.

I opuścimy brudny van marzeń
Zaparkowany na poboczu drogi
Przy lesie, w którym spokojnie
Możemy chodzić razem.

sobota, 22 sierpnia 2015

Słodziak

Mogłam zginąć a
Świat jest przecież taki piękny
Jak ten słodziak
Ze swoim lnianym zapachem

Mogłam nie wychodzić ale
Gdzie bym teraz była
Na pewno nie tu
Tysiąc lat do tyłu

Mogłam uciec tylko
Jaki to ma głębszy sens
Czas już najwyższy
Przytulić sprawy w swoje ramiona

Mogłam wszystko
Teraz to taka abstrakcja
Bo mówiąc krótko i niewyraźnie
Już po mnie

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Wieczory

czasem jestem jak
lewe ucho Van Gogha
zostawione gdzieś u dziwki
zawinięte w gazetę

tęsknię za ludźmi
których nie lubię
bo nagle się udało
i nie ma nikogo

spędzam na balkonie
leniwe wieczory
z kubkiem zielonej herbaty
obserwuję

myślę że wiesz
co mam na myśli
nie zrozum mnie źle
jest zbyt wiele do roboty