Chyba stoję pośrodku koloseum
Próbując ustać mimo utraty krwi
Całe moje życie, życie bez wolności
Zatopiło mnie w posoce
Właściwie nie potrzebuję wygrać
Ale jeśli ze mną zadrzesz
Zapłacisz
Chyba pochowałem
Wszystkich moich przyjaciół
Jestem gotowy na śmierć
Nawet w ostatniej podróży
Trzymam miłość za rękę
Gdziekolwiek pójdę
A pójdę
Jeśli nie jesteś pewien
To nie blokuj drogi
Do ostatecznego celu
Gdzie oczyszczenie duszy
Odbywa się krwią
Fatalnym przeznaczeniem
i cyklonem B
Od tego nie ma ucieczki
Tutaj działasz albo umierasz
Umierasz albo zabijasz
Pniesz się w górę
Lub zamieniasz w popiół
A jeśli muszę wybrać
Zabiję
To coś jak instynkt macierzyński
Jestem normalny
Gdy ściskam swoje jedzenie jak dziki
Trzymam się zasad dżungli
Przecież ja tylko chcę chronić
Moją przyszłość
Moje prawo
Tracę oddech
Ale trzymam się twardo
Przeszedłem długą drogę
I mam jeszcze coś przed sobą
Nawet jeśli jest pełna przeszkód
A krew wyschnie mi w żyłach
Nie umrę przed czasem
poniedziałek, 22 sierpnia 2016
poniedziałek, 8 sierpnia 2016
Drinku
Budzę się wibrując szczęściem
I nawet nie przeszkadza mi
Że byłeś tu wieczorem
I w nocy przez sześć godzin
A teraz Cię nie ma
Najedzona tęsknota śpi cicho
W kącie nie mojego pokoju
Obok nie mojego łóżka
I Ty też nie jesteś mój
Dawno o tym nie pamiętam
Zniknąłeś gdzieś daleko
Między barem a tatuażem
I już wiem że tylko
Moje kubki smakowe
Miały z Tobą randkę
I nawet nie przeszkadza mi
Że byłeś tu wieczorem
I w nocy przez sześć godzin
A teraz Cię nie ma
Najedzona tęsknota śpi cicho
W kącie nie mojego pokoju
Obok nie mojego łóżka
I Ty też nie jesteś mój
Dawno o tym nie pamiętam
Zniknąłeś gdzieś daleko
Między barem a tatuażem
I już wiem że tylko
Moje kubki smakowe
Miały z Tobą randkę
Subskrybuj:
Posty (Atom)