środa, 30 listopada 2016

Czemu to sobie robię

Zmotywowana jak diabli
Ale gorszego sortu
Próbując zmienić powłokę
Na mniej i bardziej przeźroczą

Z pędzlem w jednym ręku
I biletem gdzieś daleko w drugim
Zadaję sobie pytanie
Co robię ze swoim życiem

Dla kogo to wszystko
Czy mam przez to przejść
Raz jeszcze i po raz enty
Kiedy będzie po wszystkim

Między moim ciałem a cieniem
Wciąż tkwią okruchy wspomnień
A duszy nie da się
Tak po prostu wyprać

Nie wiem nic więc nie wątpię
Każda noc jest artystką
Jednego przeboju
Jak ja

czwartek, 3 listopada 2016

Więcej

Niech będzie, przyznaję:
Nie znam Cię prawie wcale,
Ale bardzo bym chciała.

Co więcej,

Słowa mnie zawodzą.
Reaguję jak gaz szlachetny.
Jestem odrobinę zagubiona.

Nie więcej

Się liczy w tej grze,
Niż dwa pionki na światownicy
Płynące wrakiem do domu.

I więcej

Mamy czasu na wybór.
Wlej nadzieję w me usta:
Możemy zrobić to razem.

sobota, 22 października 2016

Skała

Powoli spadała w niebo jego oczu
Brakło jej skrzydeł więc nie było odwrotu
Wprawdzie zawsze chciała być czyimś aniołem
Dopóki nie spotkała jednego na swojej drodze

A skrzydła i włosy miał czarne jak heban

Cierpiała dotąd całkowicie wystarczająco
Czas najwyższy był doczesność odmienić
W końcu ileż jeszcze można przegrywać
W dodatku z cudzymi demonami

A skóra jego gładka i ciepła jak karmel

Została bez jakiegokolwiek oparcia
Robiąc ten pierwszy krok w jego stronę
A jego wyciągnięta dłoń była jak skała
Na której chce zbudować swój Dom

piątek, 9 września 2016

górzyście

szum krwi w uszach 
przypomina gwar 
na szlaku ósma osiem

wybuchły cząsteczki

świat się chyba przewrócił
narysowałam chaos


serce zaczęło bić w gardle
coś uderzyło do głowy
i zagotowało płyn mózgowo-rdzeniowy

synapsy powiedziały sobie "żegnaj"

zepsuty zmysł równowagi
to wszystko co mi po Tobie pozostało

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Dehu

Chyba stoję pośrodku koloseum
Próbując ustać mimo utraty krwi
Całe moje życie, życie bez wolności
Zatopiło mnie w posoce
Właściwie nie potrzebuję wygrać
Ale jeśli ze mną zadrzesz
Zapłacisz

Chyba pochowałem
Wszystkich moich przyjaciół
Jestem gotowy na śmierć
Nawet w ostatniej podróży
Trzymam miłość za rękę
Gdziekolwiek pójdę
A pójdę

Jeśli nie jesteś pewien
To nie blokuj drogi
Do ostatecznego celu
Gdzie oczyszczenie duszy
Odbywa się krwią
Fatalnym przeznaczeniem
i cyklonem B

Od tego nie ma ucieczki
Tutaj działasz albo umierasz
Umierasz albo zabijasz
Pniesz się w górę
Lub zamieniasz w popiół
A jeśli muszę wybrać
Zabiję

To coś jak instynkt macierzyński
Jestem normalny
Gdy ściskam swoje jedzenie jak dziki
Trzymam się zasad dżungli
Przecież ja tylko chcę chronić
Moją przyszłość
Moje prawo

Tracę oddech
Ale trzymam się twardo
Przeszedłem długą drogę
I mam jeszcze coś przed sobą
Nawet jeśli jest pełna przeszkód
A krew wyschnie mi w żyłach
Nie umrę przed czasem

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Drinku

Budzę się wibrując szczęściem
I nawet nie przeszkadza mi
Że byłeś tu wieczorem
I w nocy przez sześć godzin

A teraz Cię nie ma

Najedzona tęsknota śpi cicho
W kącie nie mojego pokoju
Obok nie mojego łóżka
I Ty też nie jesteś mój

Dawno o tym nie pamiętam

Zniknąłeś gdzieś daleko
Między barem a tatuażem
I już wiem że tylko
Moje kubki smakowe

Miały z Tobą randkę

sobota, 16 lipca 2016

Miasto

Następne miasto
Miasto następnych
Otoczone polami
Niebieskookich Malw

Ani zuchwale
Falujących na wietrze
Ani bojaźliwie
Z Dalekiego Wschodu


Miasto Aniołów
Pełne pokus
Szczęśliwych ludzi
I mocnych drinków

Miasto samolotów
Zmniejszających planetę
Miasto gwiazd
Ran i tatuaży


Miasto bruku
Zimnego jak lód
Ciemnego jak niebo
Twardego jak Ty

Miasto przyjaźni
Wolne, rozległe
Trochę mi bliskie
Lecz bardziej dalekie

niedziela, 22 maja 2016

masochistka

Pamiętam jedynie Jej drobne stopy
Z resztkami czerwonego lakieru na paznokciach,
Blade ślady na biodrach od opalania
I wąskie nadgarstki spięte trytytką.

Nie kłamała - naprawdę lubiła ból.
Płakała z wyczerpanym uśmiechem,
Kiedy od niej odchodziłem.
Odwracała wzrok, gdy wracałem.

Szmat życia pracowałem nad tym,
By być dla niej jak najgorszy,
Choć gubiłem wątek w rozmowach
I radosnych niedopowiedzeniach.

Tymczasem ona prosto cierpiała
Pieszcząc każdą rysę swego serca,
Z których ja
Byłem najgłębszą.

środa, 27 kwietnia 2016

Sonet przejścia

Stojąc nagi w światłach miast odliczasz od dziesięciu
Zbliża się czas czas przemiany czas marnych świąt pięciu
Żyjesz po co żyjesz nie znasz celu tylko powód
Idziesz dokąd idziesz wiesz że będziesz szedł do grobu

I choć chodź tu już nie działa lub jest całkiem niepotrzebne
A droga zbyt wyboista by zostawić szmaty zgrzebne
Coraz bardziej już przyspieszasz spieszysz niewiadomo po co
Aż się staniesz jak wyznawcy tych co pozdradzano nocą

A jedyne pytanie jakie budzi wątpliwości
Stoi o naturę Twoich porannych mdłości

niedziela, 20 marca 2016

Krótki wiersz o bezsenności

To miał być krótki wiersz o bezsenności
Niestety z braku odpowiedniego wypoczynku
Nie potrafię znaleźć prawdziwych słów
I nie sądzę że uda mi się to jutro

Nie sądzę że uda mi się to kiedykolwiek
Skoro wszystkie sentencje się rozmazują
Więc milczę głośno szepcząc
Pomiędzy długimi wersami

Krótkich wersów
Czekając w kolejce po chleb
Po życie po niewiadomoco
Co podać nie ma zabrakło

Nocami jest trochę jak w domu
Czas jakby nie mija a
To że księżyc ześlizguje się
Po szybie nie ma znaczenia

niedziela, 21 lutego 2016

Malwa

Mimowolnie wyobrażam sobie rzeczy
Które robisz nocą z moim małym
Niewinnym kwiatuszkiem
Rób je ze świadomością
Że ktoś chciałby jak Ty
Mieć prawo ją kochać

Szkoda że to nie dla Ciebie
Była jak kot z podwórka
Uznany za swojego choć
Tylko się tu przechadzał
Aż pewnego dnia zniknął
Szkoda że nie u mnie w objęciach

Nie mam pojęcia czy powinnaś wiedzieć
Ale spokojnie to nic osobistego
Przecież tu nie chodzi o Ciebie czy o mnie
Ale tylko i wyłącznie o nią
I Twoją uprzywilejowaną pozycję
W jej chudych ramionach

Mam nadzieję że traktujesz ją
Dokładnie tak jak na to zasłużyła

niedziela, 31 stycznia 2016

Dureń

Od kilku tygodni
Nasze życia
Przestały się stykać

Od kilku dni
Nasze myśli
Przestały uciekać


Od kilku minut
Nasze zdjęcia
Przestają istnieć

I nie potrafię
Poratować się
Niczym innym

Jak tylko
Kiepskim
Krótkim
Wierszem

sobota, 16 stycznia 2016

I think I lost it

Chodź do mnie
I coś ze mną zrób
Bo nie potrafię tak dłużej
Wołać przez wiersze

W dodatku kiepskiej jakości

Chyba przeżywam kryzys twórczy
A to dziwne
Bo zwykle cierpienie
Potęguje wenę

Przecież tylko po to cierpię

Tylko po to wstaję rano
I czuję i kocham
I marzę i pragnę
Żeby płakać

Bo to takie cholernie literackie

Czemu taka jestem
O ile byłoby taniej
Nie być
Tylko należeć

Wyobraź mnie sobie jako porzuconą lalkę

I zabierz
Mnie sobie do domu
Obiecuję
Tym razem się postarać