sobota, 28 listopada 2015

Kolejna

Ludzie przychodzą z rana
Zadają dziwne odpowiedzi
To ostatni dzień dzieciństwa
Zapominam że już mogę

Kufel piwa odrętwia mi dłonie
Jego zawartość odrętwia mi serce
Nie chcę już na Ciebie patrzeć
Choć wiem że i tak będę

Kto by nie skorzystał z okazji
Mieć choć trochę z tego
Co nie każdemu jest dane
A mi to już na pewno

Nocna wyprawa na papierosa
Zimne powietrze nieco orzeźwia
Niczym Tetmajer uciekam w dekadentyzm
Tworząc nasze sztuczne erotyczne raje

Jesteś tu jakby mój
Mamy przecież tak dobry przykład
Spójrz to moglibyśmy być my
No ale ale po co

sobota, 21 listopada 2015

Nah.

Chodź.

Przyjdź.

Raz jeszcze
Owiń mnie
Dekadenckim zapachem dymu papierosowego.

Jeszcze raz.

Spójrz na mnie,
Jakbym znów była pierwszą.

Hej chciałabym,
Żeby było
Wczoraj.

Kochanie.

Powiedz, że mogę
Tak mówić
Znad kieliszka Martini
Wstrząśniętego jak moje serce.

niedziela, 15 listopada 2015

Jaki jest miliard innych znaczeń?

Zbudowała się historia
Poczęta od słowa
Słowo było żartem
Ale reszta poszła naprawdę

Rytm serca zmienił się
Z tykania zegara
Na nerwową solówkę
Tajemniczego perkusisty

To nie moja wina
Przecież samo się stało
Tak jakoś wyszło

I co mam teraz robić
Mógłbyś mi pomóc
Panie Perkusisto

poniedziałek, 9 listopada 2015

Malinecznik

Malinowy cydr
Przecieka mi przez palce
Poranione kawałkami szkła
Zupełnie
Jak moje serce

Pachniesz
Pogniecionymi papierosami
Spalonymi o świcie
Na szybko
Bo już jedzie nasz tramwaj

Możemy
W końcu stąd uciec
I najlepiej
Zostać tam
Daleko od wszystkiego

Czemu
Mamy tu zostać
Jeśli
Nasze miejsca są zajęte
Albo spalone