Piach otacza me ciało, chrzęści w zębach, szoruje skórę. Wdziera się w mięśnie, wdziera się w ścięgna. Chwytam go garściami i czuję całą sobą. Widzę przezeń świat, czuję przezeń życie.
Wdycham zapach rozgrzanej powierzchni. Na języku mam jej posmak.
Wnikam pod grudy, staję się pyłem.
To ja. Jestem stała, jestem niezmienna. Jestem ziemią.
Jestem Żywiołak.
Krople płyną po mej skórze, wnikają we włosy. Znaczą mokre ślady po ciele, wpadają do oczu. Słyszę tylko szum deszczu, czuję jego zapach. Jestem każdą kroplą wędrującą po mnie. Padam razem z deszczem, płynę ze strumieniem, zastygam w kałużach.
Czuję to w żyłach, czuję sercem i duszą.
Moknę.
Rozpuszczam się w wodzie, mój umysł płynie. To ja. Jestem odżywcza, jestem orzeźwiająca. Jestem wodą.
Jestem Żywiołak.
Płomienie liżą mnie po skórze, wdzierają się pod nią. Palą nerwy, przenikają do głębi. W nozdrzach mam dym, w uszach trzask polan. Widzę jedynie iskry. Me ciało faluje wraz z płomykami, otaczają mnie, głaszczą, spalają. Czuję je wszędzie, pod skórą, w swoim wnętrzu, w swojej duszy.
Płonę.
Sypię się iskrami, roztwarzam w przestrzeni. To ja. Spalam się. Jestem gorąca, jestem niszczycielska. Jestem ogniem.
Jestem Żywiołak.
Wiatr czesze moje włosy i głaszcze mnie po głowie. Muska mą twarz, delikatnie jak piórko. Oczy mam zamknione, w uszach świst. Ruch wszędzie wokół mej skóry. Rozrzucam ręce i czuję, jak wietrzyk drażni opuszki palców, chwyta mnie za dłonie, otula. Czuję go na swoim ciele, czuję go w swoim umyśle. Oddycham głęboko.
Unoszę się nad ziemią. Wsiąkam w powietrze. Czuję jego istotę, rozwiewam się. To ja. Jestem wolna, jestem zmienna. Jestem powietrzem.
Jestem Żywiołak.
wtorek, 18 listopada 2014
wtorek, 21 października 2014
Szukanie sensu w zimnej latte
Próbuję przypomnieć sobie coś żenującego.
Znajduję tylko Ciebie.
Na szczęście o tym nie wiesz.
Obraziłbyś się.
Wprawdzie wyglądasz wtedy jak małe dziecko, ale nie warto.
Nie udowadniaj, że potrafisz nienawidzić inaczej.
Szukam czegoś zabawnego, przypominam sobie Twoją pogardę.
Nie wiem sama - masochizm psychiczny
Czy raczej sens - kosmiczny, komiczny.
Rozbawiłoby Cię to.
Co lepsze, brakuje mi Twojego uśmiechu, niechby był sztuczny i zły.
Nie mów, co jeszcze złego zrobiłeś.
Wystarczy.
Znajduję tylko Ciebie.
Na szczęście o tym nie wiesz.
Obraziłbyś się.
Wprawdzie wyglądasz wtedy jak małe dziecko, ale nie warto.
Nie udowadniaj, że potrafisz nienawidzić inaczej.
Szukam czegoś zabawnego, przypominam sobie Twoją pogardę.
Nie wiem sama - masochizm psychiczny
Czy raczej sens - kosmiczny, komiczny.
Rozbawiłoby Cię to.
Co lepsze, brakuje mi Twojego uśmiechu, niechby był sztuczny i zły.
Nie mów, co jeszcze złego zrobiłeś.
Wystarczy.
wtorek, 7 października 2014
S-pokój
W bursztynie szarych ścian zatopieni
Czas napina się niczym struna
Starych instrumentów księżycowe brzmienie
I twych ciemnych oczu łuna
Codziennie dla ciebie to miejsce magiczne
Mocno na mnie działa i znika tu wszystko
Przewrotne uczucia i wspomnienia toksyczne
Słone jaskółki latające nisko
Pozostaje piękno - tego naokoło
Tak wspaniałe, że krzyczeć się chce
I czysta nadzieja, jak lecznicze zioło
Pomaga mi wstać i upaść w błogi sen
Czas napina się niczym struna
Starych instrumentów księżycowe brzmienie
I twych ciemnych oczu łuna
Codziennie dla ciebie to miejsce magiczne
Mocno na mnie działa i znika tu wszystko
Przewrotne uczucia i wspomnienia toksyczne
Słone jaskółki latające nisko
Pozostaje piękno - tego naokoło
Tak wspaniałe, że krzyczeć się chce
I czysta nadzieja, jak lecznicze zioło
Pomaga mi wstać i upaść w błogi sen
czwartek, 21 sierpnia 2014
*** (tej nocy...)
tej nocy moje ręce są tylko moje
zabieram całą kołdrę dla siebie
nadal jest cudownie zimno
nie przytulam się do siebie
nie mam żadnych rudych problemów
i nikt nie pyta o łzy
tak te które moczą poduszkę
nie koszulkę całe szczęście
broń Boże skórę
za oknem topią się wspomnienia
w gorączce właśnie teraz
szary biały nawet żółty śnieg
patrzy na mnie pełnia zza okna
żadne czarne brązowe niebieskie zielone
oczy w okularach
z których wylewa się kolor
po raz kolejny tak daleko jak słońce
w końcu po słonych kałużach nut
ciemną materią wstaje dzień
budzę się bez złudzeń
lecz jest mnie jakby mniej
zabieram całą kołdrę dla siebie
nadal jest cudownie zimno
nie przytulam się do siebie
nie mam żadnych rudych problemów
i nikt nie pyta o łzy
tak te które moczą poduszkę
nie koszulkę całe szczęście
broń Boże skórę
za oknem topią się wspomnienia
w gorączce właśnie teraz
szary biały nawet żółty śnieg
patrzy na mnie pełnia zza okna
żadne czarne brązowe niebieskie zielone
oczy w okularach
z których wylewa się kolor
po raz kolejny tak daleko jak słońce
w końcu po słonych kałużach nut
ciemną materią wstaje dzień
budzę się bez złudzeń
lecz jest mnie jakby mniej
czwartek, 14 sierpnia 2014
Trzy łzy i uśmiech Anioła
Czarny anioł o gorącej skórze
Chowa się przede mną i mówi po włosku
W oczach ma mikroskopijne burze
Na twarzy grymas zastygły jak w wosku
*
Mój czarny anioł ma gorącą skórę
I smutne spojrzenie
Wypalił w środku serca dziurę
Zabił zapatrzenie
Zgniótł magię pierwszych dni słońca
Kochałam je
Szukanie nadal nie ma końca
Pewnie że wie
*
Umarłam dziś po raz kolejny, wraz z jego cieniem, który mi umknął.
Szukam swojego miejsca, choć wiem, że jest pod drzewem, gdzie szepczesz mi "Aniele" i coś jeszcze, ale nie mogę powiedzieć, bo trochę wstyd.
Chowa się przede mną i mówi po włosku
W oczach ma mikroskopijne burze
Na twarzy grymas zastygły jak w wosku
*
Mój czarny anioł ma gorącą skórę
I smutne spojrzenie
Wypalił w środku serca dziurę
Zabił zapatrzenie
Zgniótł magię pierwszych dni słońca
Kochałam je
Szukanie nadal nie ma końca
Pewnie że wie
*
Umarłam dziś po raz kolejny, wraz z jego cieniem, który mi umknął.
Szukam swojego miejsca, choć wiem, że jest pod drzewem, gdzie szepczesz mi "Aniele" i coś jeszcze, ale nie mogę powiedzieć, bo trochę wstyd.
czwartek, 7 sierpnia 2014
Siadała mu na kolanach...
marzec
Siadała mu na kolanach i pomiędzy pocałunkami pytała o sens życia.
kwiecień
Ścierał łzy z jej policzków i tłumaczył, że to przecież nieważne.
maj
Jej skóra drażniła mu palce, a dłonie pachniały czekoladą i owocami.
czerwiec
Wiązał wokół nich rzemienie, aby nikt nie śmiał ich rozdzielić.
środa, 30 lipca 2014
Sjena palona
Dwie brązowe otchłanie
Czasem mi pozwala
Siebie w nich zatopić
A czasem w okularach
Wzrok ucieka szybko
Refleks tani w szkle
I wtedy mam wrażenie
Że trochę więcej wie
Niż sama powiedziałam
I niż okazać umie
Lecz spojrzenie moje zawsze
Gubi się wtedy w tłumie
Czasem mi pozwala
Siebie w nich zatopić
A czasem w okularach
Wzrok ucieka szybko
Refleks tani w szkle
I wtedy mam wrażenie
Że trochę więcej wie
Niż sama powiedziałam
I niż okazać umie
Lecz spojrzenie moje zawsze
Gubi się wtedy w tłumie
Subskrybuj:
Posty (Atom)