tej nocy moje ręce są tylko moje
zabieram całą kołdrę dla siebie
nadal jest cudownie zimno
nie przytulam się do siebie
nie mam żadnych rudych problemów
i nikt nie pyta o łzy
tak te które moczą poduszkę
nie koszulkę całe szczęście
broń Boże skórę
za oknem topią się wspomnienia
w gorączce właśnie teraz
szary biały nawet żółty śnieg
patrzy na mnie pełnia zza okna
żadne czarne brązowe niebieskie zielone
oczy w okularach
z których wylewa się kolor
po raz kolejny tak daleko jak słońce
w końcu po słonych kałużach nut
ciemną materią wstaje dzień
budzę się bez złudzeń
lecz jest mnie jakby mniej
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz