Mam Cię na oku
Właściwie na dwóch
Mam Cię na rzęsach
Mam Cię na ustach
Mam Cię na skórze
Wsiąkłeś głęboko
Prawie do kości
Mam Cię pod powiekami
Wbiłeś się
Do cna mózgu
Mam Cię między wargami
Wślizgnąłeś się
Niepostrzeżenie
Mam Cię w sercu
Pewnego dnia
Po prostu tam byłeś
sobota, 28 lutego 2015
wtorek, 24 lutego 2015
Czy ja mogę zostać obrazem?
Czy ja mogę zostać obrazem?
Będę grzeczna, obiecuję
Oprawisz mnie w ładną ramkę, powiesisz przy oknie
Nie wymagam dużo uwagi
Przetrzyj szmatką jak się zakurzę
Uważaj by nikt mnie nie strącił że ściany
O konserwatora się nie martw
Jestem przecież świeża i olejna
Najwcześniej za sto lat
Widzisz?
Jestem tania
Nie jem, nie palę
Nie starzeję się
Nie gadam głupot
Nie zdradzę
Nie wbiję noża w plecy
Tylko mnie powieś
I trochę pokochaj
Będę grzeczna, obiecuję
Oprawisz mnie w ładną ramkę, powiesisz przy oknie
Nie wymagam dużo uwagi
Przetrzyj szmatką jak się zakurzę
Uważaj by nikt mnie nie strącił że ściany
O konserwatora się nie martw
Jestem przecież świeża i olejna
Najwcześniej za sto lat
Widzisz?
Jestem tania
Nie jem, nie palę
Nie starzeję się
Nie gadam głupot
Nie zdradzę
Nie wbiję noża w plecy
Tylko mnie powieś
I trochę pokochaj
niedziela, 22 lutego 2015
Cygaretka
Krótki papieros
Krótka chwila
Czuję się cicho wstrząśnięta
Jak wers w wierszu
Czy to prawda
Czy to gra
Czy to asperger
Czy rozpłyniesz się w powietrzu?
Nie myślę
o tym co będzie
Nie żałuję
niczego
Robię zdjęcia
by być pewną że istniejesz
Zamknijmy oczy
Rozwiejmy się
Nie wiem który to świat
I nie obchodzi mnie
Krótka chwila
Czuję się cicho wstrząśnięta
Jak wers w wierszu
Czy to prawda
Czy to gra
Czy to asperger
Czy rozpłyniesz się w powietrzu?
Nie myślę
o tym co będzie
Nie żałuję
niczego
Robię zdjęcia
by być pewną że istniejesz
Zamknijmy oczy
Rozwiejmy się
Nie wiem który to świat
I nie obchodzi mnie
niedziela, 15 lutego 2015
*** (Bal)
Bal
Trzynasty
Było ciemno
A ciemność
To taka maska na twarz
Żebyś nie widział jak patrzę
Spijam zachłannie
Czekoladę
Pieczenie w gardle
Zapijam ciepłą wódką
Jedyne na co mam nadzieję
To brak kaca
Rano
Spłakuję resztki makijażu
Głodna
Zjadam własne krwiste usta
Dawno zdjęłam gorset
Ale wciąż nie mogę oddychać
Trzynasty
Było ciemno
A ciemność
To taka maska na twarz
Żebyś nie widział jak patrzę
Spijam zachłannie
Czekoladę
Pieczenie w gardle
Zapijam ciepłą wódką
Jedyne na co mam nadzieję
To brak kaca
Rano
Spłakuję resztki makijażu
Głodna
Zjadam własne krwiste usta
Dawno zdjęłam gorset
Ale wciąż nie mogę oddychać
sobota, 7 lutego 2015
Poranek
Świta
Po raz kolejny
Oglądam wschód z pustego domu
Otwieram okno
Siadam na parapecie
Ostatnie chwile zimna
Papieros
Kawa
Coraz częściej aspiryna
Potem świat rusza
Coraz cieplej i głośniej
Dlaczego
Ubieram sukienkę i twarz
Dzień dobry wszystko w porządku
Jestem blada bo się nie opalam
Te zadrapania to kot mój niesforny
Schudłam od biegania na uczelnię
Ciemnych worów nie zobaczą
Nikt nie patrzy mi w oczy
Po raz kolejny
Oglądam wschód z pustego domu
Otwieram okno
Siadam na parapecie
Ostatnie chwile zimna
Papieros
Kawa
Coraz częściej aspiryna
Potem świat rusza
Coraz cieplej i głośniej
Dlaczego
Ubieram sukienkę i twarz
Dzień dobry wszystko w porządku
Jestem blada bo się nie opalam
Te zadrapania to kot mój niesforny
Schudłam od biegania na uczelnię
Ciemnych worów nie zobaczą
Nikt nie patrzy mi w oczy
Subskrybuj:
Posty (Atom)