Świta
Po raz kolejny
Oglądam wschód z pustego domu
Otwieram okno
Siadam na parapecie
Ostatnie chwile zimna
Papieros
Kawa
Coraz częściej aspiryna
Potem świat rusza
Coraz cieplej i głośniej
Dlaczego
Ubieram sukienkę i twarz
Dzień dobry wszystko w porządku
Jestem blada bo się nie opalam
Te zadrapania to kot mój niesforny
Schudłam od biegania na uczelnię
Ciemnych worów nie zobaczą
Nikt nie patrzy mi w oczy
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz