Ludzie przychodzą z rana
Zadają dziwne odpowiedzi
To ostatni dzień dzieciństwa
Zapominam że już mogę
Kufel piwa odrętwia mi dłonie
Jego zawartość odrętwia mi serce
Nie chcę już na Ciebie patrzeć
Choć wiem że i tak będę
Kto by nie skorzystał z okazji
Mieć choć trochę z tego
Co nie każdemu jest dane
A mi to już na pewno
Nocna wyprawa na papierosa
Zimne powietrze nieco orzeźwia
Niczym Tetmajer uciekam w dekadentyzm
Tworząc nasze sztuczne erotyczne raje
Jesteś tu jakby mój
Mamy przecież tak dobry przykład
Spójrz to moglibyśmy być my
No ale ale po co
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz