Od kiedy niebo jest zielone
Brak na nim chmurBrak księżyca
Brak słońca?
Jest naprawdę pusto
Bo czymże jest samotne powietrze
W którym nie ma już smoków
Tylko umarłe atomy
Gdzieś pomiędzy pomiędzy tlenem i azotem
W szczelinie między kartami książki
Pod kubkiem herbaty
Obok łóżka
Materializuje się coś
Jeszcze nie mam pojęcia co to
Ale instynktownie wyczuwam
Powoli mnie to zabija
Czy można zapłakać się na śmierć?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz