piątek, 14 sierpnia 2015

Temperatura

Jedynym dźwiękiem życia wokół
Jest papier poruszany przez wiatrak
Umysł sublimuje
Gwoli ścisłości

Samotność rozbiera
Gorączka to przy tym pikuś
Nic tak nie grzeje
Jak otwarta rana

Mój podmiot liryczny
Mieszka w bloku naprzeciwko
Jako jego walkiria
Poczuwam się do obowiązku wiedzieć

Miarą czasu są łykane tabletki
I niepozmywane naczynia
Ile może stać makaron
Gotowany o czwartej rano

W taki dzień jak ten
Czekam aż zawieziesz mnie
Na skraj miasta
Mimo że oboje nie mamy czasu

Niedługo mnie tu nie będzie
Tyle rzeczy mnie ominie
Ale proszę daj mi szansę
Stać się południcą

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz