Gdy wyszłam z domu już na mnie czekał
Jeden bo świat nie zmienia się w noc
Pies
uwiązany łańcuchem u płotu przy sklepie jego pani wygrzebuje drobne na cydr
też się w niego wpatrywał
Miał srebrne odbicie w poczciwych oczach
Tym rankiem
powietrze pachniało zwierzętami
Potem
naleśnikami z bananami i Nutellą
Chmury były odciskami na niebie
Zielonym i czerwonym
Kostki lodu w firankach obcych okien
Nie potknij się, nie potknij się
Oboje wiemy że wiesz
I nie trzeba odsuwać grzywki bo po co patrzeć
"powoli zaginając delikatny materiał"
Smoku
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz