sobota, 5 września 2015

Herbaciane śniadanie

Rankiem herbata stygnie jakoś wolniej
Parzę sobie usta i gardło
Odmrażam palce oczywiście na balkonie
Będę to czuć aż do wieczora

Nie znam nikogo kto tak jak ja
Byłby w stanie wstać godzinę wcześniej
Tylko po to by skulić się w fotelu
I obserwować niebo

I choć wzięłam największy kubek
Czas i herbata znikają zbyt szybko
Nigdy nie potrafię zdążyć
Wryć sobie krajobrazu w pamięć

Zastanawiam się czasem
Jak wyglądają Twoje śniadaniowe myśli
Czy jest u Ciebie zimniej
Jaką masz tam herbatę

Staram się spojrzeć na to ze złej strony
Ale jesteś zbyt niewinny
A ja
Umiem jedynie kochać

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz