niedziela, 26 kwietnia 2015

po ranach

W niedzielę rano każdy głos
Brzmi jakoś inaczej
Pościel jest mokra od potu
I chyba czegoś jeszcze

Ostatnio pognieciona chusteczka
Jest trochę za daleko
Trochę boli tyłek
I nie ma czym oddychać

Słońce zabija dziś jak zawsze
Coś zostało zgubione
Pod śmierdzącą szmatą
Upodlenia

Skoro nie może być gorzej
To czemu mi odmawiasz
Pozwól mi się łudzić
Że mogę polepszyć świat

Przecież ktoś w końcu musi
Powiedzieć że będzie łatwo
Że jest coś poza trwogą
I nie roztopimy się w nikim

Krzyczę przez nieśmiałe wersy
Żebyś nie słyszał bo
Po co chcieć czegoś więcej
To tylko kilka słów

1 komentarz:

  1. Bardzo lubię twoje wiersze - są do tego stopnia tajemnicze, że nie do końca wiadomo, o co w nich chodzi. I to jest właśnie piękne - dzięki temu każdy może je interpretować na swój sposób :)

    OdpowiedzUsuń